poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 1

Pojebany świaaat.. pomalowany zieloną kredką… jprdl co ja śpiewam. Musze tu trochę ogarnąć zanim Nick przyjdzie. Nick to mój starszy brat, już nie mieszka z nami, ale odwiedza nas i uczy mnie grać na basie. Oczywiście jak to mój starszy brat nienawidzi jak mam syf w pokoju (jestem tak jakby dziewczyną..), uważa że dziewczyna powinna mieć porządek, w pokoju i w głowie. Ze mną jest trochę (czyt. Bardzo) inaczej. Lubię chodzić po parku na boso, jeść maliny prosto z krzaka, chodzić na imprezy.. i to jest moją zgubą. Uświadomiłam to sobie siedząc pewnego lśniącego wieczoru… Chwila. Co ja pieprze, było zimno ciemno, pizgało wiatrem, a ja siedziałam na ławce i nie wiedząc czemu patrzyłam w księżyc… znaczy w górę.. wypiłam trochę (czyt. wiadomo.. byłam po koncercie) wcześniej i po tym jak wysiliłam swoją głowę do takiego wysiłku.. Nadszedł czas na.. (Co mogło nastąpić po wypiciu trochę alkoholu i patrzeniu się w niebo?) wielki chaft. I w gdy podniosłam głowę zauważyłam babcie idącą z psem na spacer, w ręce miała nieodpieczętowany batonik, a ja że byłam cholernie głodna wkroczyłam do działania. Podbiegłam do babci i zabrałam jej batonik. Oczywiście nie obyło się wielu nieprzyzwoitych wyzwisk w moją stronę. I dopiero po kilkudziesięciu metrach, zauważyłam że mam w ręce coś więcej niż batonik… a mianowicie portfel. O>o Zabrałam staruszce portfel. Złodziej pieprzony. Ale to nie koniec pięknej opowieści. Usiadłam pod budynkiem i zjadłam batonika, a że byłam strasznie zmęczona poprzednim wyścigiem z babcią i jej wyliniałym psem, od razu zasnęłam. Obudziłam się dopiero kiedy przez moje powieki zaczęło docieram na przemian czerwone i niebieskie światełko.. o kur*a nadal mnie trzyma, pomyślałam za pierwszym razem, ale niestety to nie było to. Przed moim okrutnie zacofanym obliczem stał radiowóz. Pieprzona mocherowa dama wezwała gliny za ukradzione 5 dolców z emerytury. Wielkie mi chalo, przejechałam się samochodem policyjnym na free. Okazało się że będąc pod wpływem alkoholu musiałam złożyć zeznania. Wyglądało to mniej więcej tak: 
- Nazywa się pani Margaret Ryan, tak?
- Tak.
- Ma pani 17 lat i jest pani pod wpływem środków odurzających.
-Wie pani ile palców u nóg mają pingwiny?
- To ja tutaj zadaje p..
- Chyba pięć nie? Tak mi się wydaje bynajmniej. Z mojego punktu widzenia mają 5 palców, ale czy mam rację ?
- Proszę pani, proszę się uspokoić musimy..
- Chyba powinnam iść to sprawdzić, to może być ważne w tej sprawie.
- Nigdzie teraz pani nie pójdzie, musi pani złożyć zeznania, a poza tym zatrzymujemy panią na 24 godziny, za spożycie znacznej ilości alkoholu i stanowienie niebezpieczeństwa dla obywateli.
- Ja jestem spokojna, muszę iść bronić kociego pertraktu, A POZA TYM to ja będę robiła co chcę.- Powiedziałam kierując się do wyjścia.- Proszę mnie puścić!! – Ten tłusty gbur mnie zatrzymał, i nawet się nie obejrzałam jak już byłam w celi.- Dokończymy zeznania jutro- Dodał.
Także, jednego dnia upiłam się, byłam na koncercie, poznałam super gości (ale o tym zaraz), miałam zgon i trafiłam do więzienia. Właśnie, poznałam 5 super chłopaków.



A mianowicie cały skład mojego ulubionego zespołu. Byłam już kilka razy na ich koncertach i naprawdę mnie zachwycili. Wszyscy byli wniebowzięci kiedy SuperPrzyjtojna wiewiórka zaskrzeczała : You know where you are ? Wszyscy zaczęli krzyczeć ale i tak dało się usłyszeć : You In the jungle baby, you gonna die ! Było zajebiście, wszyscy skakali i pogowali w rytm kolejnych piosenek. Najlepszy koncert ever. W czasie przerwy (wiadomo, oni też muszą kiedyś pić.) podeszłam do baru i zamówiłam sobie szklaneczke Jacka tak na początek. W trakcie picia jakże zacnego trunku, usłyszałam za sobą głośne śmiechy i donośne stukanie kowbojek. Jakże spokojnie poprosiłam barmana o napełnienie mojej szklanki napojem. I wtedy usłyszałam ten głos:
- Hej! Ty mała jak się masz ?
- O jaaa! Nie wierze że przychrypnięty głos, naszego wyśmienicie wyjebanego zespołu, tak zarywa do laski!.
- Zamknij ryj lamusie. Chcę tylko zaprosić naszą nowo poznaną koleżankę do naszego stolika i później na after party do nas. To jak piękna, idziesz z nami ?- nawet nic nie powiedziałam, gdy nagle zostałam pociągnięta za rękę przez jakiegoś pudla w adidasach, do najbardziej ciemnego stolika w rogu Sali.
- A więc, jak masz na imię mała?- Ten głos.. Zaraz się rozpłynę.
- Meg, dla przyjaciół Megi.
- Ja jestem Axl, to jest Izzy, Slash, Duff, i Steven.
- Dla przyjaciół popcorn.- Dla mnie i tak zawsze będzie pudlem.
- Także, Megi jak ci się podobał nasz Występ ?- Wow, Izzy. I tak pewnie masz gdzieś moje zdanie.
- Byliście świetni.
- Megi, co taka ładna dziewczyna robi sama w barze, na koncercie Najniebezpieczniejszego zespołu w LA?- Ooo.. widzę że rudy zarzuca sieć, albo ładuje pistolet.
- Przyszłam się trochę rozluźnić, w towarzystwie dobrej muzyki, i dobrze że przyszłam akurat tutaj..
Jeszcze się mnie powypytywali o różne rzeczy, wypiliśmy trochę. I poszliśmy jeszcze na wspomniane after party do chłopaków. Jak otworzyliśmy drzwi, widok mnie raczej nie zdziwił. Pięciu chłopaków mieszkających razem i do tego zero kobiecej ręki.. Chyba że mówimy o ręce prostytutki (Ale ona raczej nie służyła do sprzątania). Zaraz po naszym wejściu wbiło do nas wiele osób z koncertu. Wchodził w sumie każdy kto miał ze sobą jakiś alkohol. Po kilku minutach wszyscy byli już całkowicie zalani. Włącznie ze mną. Siedziałam na kanapie (Zapewne wygrzebanej gdzieś spod śmietnika), w towarzystwie Duffa i Rudego, na drugiej kanapie siedzieli Slash i SEBASTIAN BACH.. tak ten ze Skid row, w sumie to byli tu wszyscy chłopcy, ale akurat teraz nie miałam ich w zasięgu wzroku. Bach i te jego piękne włosy, i oczy.. Wypiłam już trochę i poczułam że muszę iść do toalety.
- Axl, macie tu może toaletę ?
- Tak kochanie, tamte drzwi. Może pójdę z tobą ?
- Nie spokojnie poradzę sobie, a jak bym czegoś od ciebie.. potrzebowała to przyjdę po ciebie.- Poszłam do łazienki, ale zastałam tam bzykającą się parę, także nie chciałam im przeszkadzać. Wyszłam po prostu z domu. Było już ciemno, ale na schodach zauważyłam ciemną postać.
- Izzy to ty?
- A ty czemu nie jesteś w środku? Zimno tu jest lepiej idź do środka.
- Ja już będę leciała, rano mam pracę.
- To ja cię może podwiozę, nie piłem nic dzisiaj jak coś.
- Dobrze. – Wsiadłam do samochodu Izziego i na prawdę poczułam się w jego obecności bezpieczna.
- Izzy, dawno znasz się z chłopakami ?
- No sporo, jakiś rok już, z Axlem znam się od dzieciństwa. Mieszkaliśmy w jednym mieście, Lafayette.- domyślałam się że Izzy i Axl znali się już dużo wcześniej przed resztą, razem jakoś tak się usupełaniali. Izzy trochę stopował Rudzielca i jego bijący na wszystko wkoło testosteron. To dobrze, bo pewnie gdyby nie on, zespół już dawno by się rozpadł. Gadaliśmy przez całą drogę, o wszystkim ważnym i nie ważnym. Gdy dojechaliśmy na miejsce, Izzy zgasił samochód.
- O której kończysz jutro pracę?
- O 16.
- A gdzie w ogóle pracujesz ?
- Jestem kelnerką w  Carlitos Gardel.
- Okej, tomoże wieczorem wpadniesz do nas, tak koło 20 będziemy mieli próbę.
- Okej, to jak coś, jak bym nie mogła, to podaj mi wasz domowy, to zadzwonię. – Izzy podał mi numer i pożegnaliśmy się całusem w policzek. Także skończyła się moja opowieść z dnia poprzedniego.  Izzy jest taki miły, i w ogóle bardzo mi się podoba. W sumie to podoba mi się każdy z Gunsów. Ale jakoś z nim czuje się zupełnie inaczej niż z Axlem czy z Duffem.
Teraz siedzę w domu, zaraz przyjdzie Nick, pół godziny nauki i do pracy. Dzisiaj koło 20 mam iść do Hellhause (tak nazywa się (dom) chłopaków) na próbę i pewnie na chlanie, i ćpanie. Tak. Czasami zdarza mi się ćpać. Tak dla rozluźnienia, nie jestem uzależniona, ale czasami lubię sobie dodać trochę odwagi i uśmiechu.  …
Shot through the heart ..
And you’re to blade ..
You give love a Bad name ..
I play my part and you play your game..
You give love a Bad name..
You give love a Bad name ..
-Halo?


Tak. To jest 1 rozdział opowiadania o Guns N' Roses. Mam nadzieje że ktoś to w ogóle będzie czytał. Przepraszam za błędy. I proszę o pozostawienia komentarza, nawet z anonima, proszę krytykować, dzięki temu będę wiedziała jak się poprawić w następnych rozdziałach. :) Będę dodawała rozdziały możliwie regularnie. Także do następnego :D


Bohaterowie Rocket Queen

Margaret Ryan

Szalona, nieprzewidywalna, nieposkromiona dziewczyna z LA.
Pochodzi z Polski, ale od 3 lat mieszka w Los Angeles. Ma 17 lat,
Urodziła się 4 czerwca, czyli jest zodiakalnym bliźniakiem.
 Ma przyjaciółkę Michalinę. Znają się od dzieciństwa, ale od dawna nie utrzymywały
Kontaktów. Meg uczy się grać na gitarze akustycznej. Ma brata Nicka.
Mieszka z matką, ojciec jak była mała zmarł. Muzyka stanowi
wielki rozdział w jej życiu. Jej ulubionymi zespołami są Aerosmith, Bon Jovi, Skid Row,
Queen, The Beatles, The Rolling Stones, i wkrótce również Guns’n Roses.
Po spotkaniu chłopaków z GnR jej życie się zmienia.







Michelle Young

Przyjaciółka Meg, uwielbia kwiaty i słońce.
Mieszkała w Polsce, ale po namowach matki i ojca
wyjechała do LA, alby odnaleźć przyjaciółkę i rozpocząć
samodzielne życie. Michi ma na imię Michalina Złotko, ale
gdy wszyscy i tak mówili na nią „Młoda” Uznała że zmieni
nazwisko na Young (W końcu miała mieszkać od teraz
w LA a nie w Stanisławowie). Meg mówiła na nią zawsze Michie,
lub Michelle, także to też się zmieniło. Tak jak Meg ma 17 lat.
Jest młoda, piękna i do tego mądra. Zawsze w szkole była prymuską

(o czym nie możemy powiedzieć o naszej zadziornej Meg). 





Axl Rose

Właściwie William Billy Bailey. Urodził się w Lafayette w stanie Indiana.
Obecnie ma 20 lat. Dorastał w religijnej rodzinie I był bardzo dobrym uczniem.
 Kiedy skończył 16 lat, wyszedł z niego prawdziwy diabeł. Rose rzucił szkołę,
zaczął wdawać się w bójki, miał kłopoty z prawem. Przez ten cały czas próbował
sił jako basista, klawiszowiec, w końcu jako wokalista. Po przeprowadzce do
Los Angeles, grał w różnych zespołach (m.in. w Hollywood Rose), aż w końcu wraz
z gitarzystą- Izzym Stradlinem I dwoma innymi muzykami, założył Guns N’ Roses.
 W zespole tym komponuje I pisze teksty. Axl jest sarkastyczny ale bardzo opiekuńczy I męski.
A także przystojny.






Slash Saul Hudson
Gitarzysta prowadzący w Guns n Roses. Lat 20. Nałogowo pali
papierosy I pieści palcami swego Gibsona. Ma wielką burzę loków a
na nich czarny cylinder. Oczy ma prawie zawsze zasłonięte, albo włosami,
albo okularami przeciw słonecznymi (nawet w pomieszczeniu I w nocy).
Jest świetnym gitarzystą i kochankiem. Podobno przeleciał połowę populacji
prostytutek w La. Jest twardy, a zarazem wrażliwy I czuły na czyjąś krzywdę..







Steven Adler

Steven jest perkusistą Guns n Roses. Lat 19. Najbardziej uzależniony
od narkotyków członek zespołu. Wiecznie uśmiechnięty, pokazuje swoje
 białe zęby. Nigdzie się nie rozstaje ze swoimi pałeczkami (ykhyyym…) od
 perkusji oczywiście. Jest przyjacielem drugiego blondyna Duffa. Przez swoje
 włosy nazywany jest Popcornem, tydzież pudlem. Największy
wróg prostownicy I mydła. Uwielbia robić wszystkim
 kawały I ich wkurzać. Najczęściej tą osobą jest Rudy, dlatego też Izzy musi

 często interweniować I uspokajać Wiewiórę.  





Duff Mckagan

Basista Gunsów. Naprawdę nazywa się Michael Mckagan,
ale nie lubi swojego prawdziwego imienia I zmienił je na Duff.
 Ma 20 lat. Jest bardzo wysoki, co jest wyjaśnieniem przezwiska Żyrafa.
 Ma piękne wijące się blond włosy,I hipnotyzujący uśmiech. Ma wielu przyjaciół,

ale jest The best jest Popcorn.









Izzy Stradlin

Gitarzysta rytmiczny GnR. Naprawdę nazywa się Jeffrey Isbell.
Jest przyjacielem (I tak jakby aniołem) Axla. Znają się jeszcze za czasów
Lafayette, gdzie razem mieszkali. Jest skryty, spokojny, sarkastyczny, czułu I
delikatny. Jest dilerem (z czegoś Gunsi muszą kupować alcohol). Ma ciemne
włosy I ciemne tajemniczy oczy. Rzadko można ujrzeć na jego twarzy złość, ale

jak się tak stanie, jest… (jak by to tak delikatnie..) bardzo niemiły.